Sama nie lubię słuchać nudnych prezentacji, więc przygotowując swoje, zawsze intuicyjnie kieruję się tym, co ja i jak ja chciałabym mieć przedstawione. Dbam o ciekawe i metaforyczne zdjęcia (wyszukanie ich to chyba jedna z najbardziej czasochłonnych czynności przygotowywania prezki), nie przesadzam z tekstem, dodaję wideo, silę się na dowcip i jakąś tam puentę. Czasem wychodzi zgrabnie, czasem tak jak zwykle... Cóż, nie każdy jest showmanem. Na dodatek to przywiązanie do Power Pointa... Na szczęście zaczęłam już eksperymenty z Prezi i powoli zaczynam rozumieć to całkowicie inne podejście do prezentowania i prezentacji (czasu tylko mi brakuje, czasu).
Za sugestią mądrzejszych i bardziej doświadczonych osób sięgnęłam do źródeł poświęconych dobrym prezentacjom. Po przekartkowaniu pierwszej książki - jak zdążyłam się przekonać - biblii prezenterów autorstwa G. Reynoldsa "Zen prezentacji" troszkę się zdołowałam. Nigdy bowiem tak kompleksowo nie patrzyłam na swoje prezentacje, a już na pewno nie planowałam ich w tak pieczołowity sposób. Nie zawsze mam do opowiedzenia ciekawą historię, no i bywa, że na slajdzie mam więcej niż 6 słów. Emocje? Czasem niestety już sam stres nie pozwala na zbyt wielkie szaleństwo. Nie wspominając już o moich zerowych umiejętnościach graficznych...
Po lekturze drugiej to już dosięgła mnie całkowita depresja. Ale też otrzymałam mega motywację do zmiany i rozwoju. Jak się uczyć to od najlepszych - "Steve Jobs: sztuka prezentacji". Trochę na fali legendy tego niezwykłego człowieka oraz ze znacznym dodatkiem typowo amerykańskiego stylu życia i bycia. Cool and amazing. Interesting not boring.Oczywiście nie da się wszystkiego przeszczepić na polski i to biblioteczny grunt. Ale sporo można. Ze wszystkich sił polecam lekturę oraz - po przeczytaniu całości - ponowne obejrzenie materiałów wideo w YouTube dokumentujących wystąpienia Steva Jobsa (np. to - ponoć najlepsze, inaugurujące debiut iPhone w 2007). Niezwykłe!
Kilka haseł, wskazówek i inspiracji, które szczególnie utkwiły mi w pamięci po lekturze oraz obejrzeniu wideo. Ich umiejętne zastosowanie gwarantować może prawdziwy sukces w obszarze prezentacji i wystąpień publicznych. Sama sobie obiecuję stosować.
- Kochaj to co robisz, mów z pasją i naprawdę chciej zmieniać świat. Naprawdę!
- Stwórz historię, twoim celem nie jest zrobienie prezentacji ale dostarczenie doznań
- Zacznij od ogółu, szerszej wizji by potem przejść do szczegółów i detali
- Opatrz swoją wizję ciekawym i chwytliwym sloganem (np. najcieńszy notebook na świecie, wynaleźliśmy telefon na nowo), powtarzaj go co jakiś czas
- Znajdź nieprzyjaciela - wroga przeciwko któremu występujesz (twój produkt, wizja lub usługa), dokładnie określ problem którego twój produkt lub idea jest rozwiązaniem
- Stosuj, krótkie twitterowe nagłówki oraz fajne, "chwytające" i "hulające" słówka (Jobs jest mistrzem w używaniu nasyconych uczuciami sformułowań: istny raj, obłędnie przepiękny)
- Stosuj koncepcję ZEN w swojej prezentacji (przemawiaj obrazem, pokazuj liczby w ciekawym i zrozumiałym kontekście, pamiętaj o prostocie, nie stosuj powerpointowego punktowania)
- Buduj swój przekaz wokół trzech (lub czterech) głównych filarów - to pozwoli słuchaczom lepiej przyswoić treści
- Stosuj proste i obrazowe porównania oraz metafory
- Jeśli to możliwe - zademonstruj "na żywo" co twoje rozwiązanie/idea/usługa potrafi
- Dostarcz słuchaczom rozrywki i sam się dobrze baw podczas swojego wystąpienia
- Dbaj o mowę ciała: kontakt wzrokowy, otwartą postawę oraz gestykulację obrazującą przekazywane treści. Ale uwaga! Zastanów się dobrze nim przed ważnym wystąpieniem włożysz czarny golf, niebieskie dżiny i adidasy... takie rzeczy może tylko SJ
- Moment "opadnięcia szczęki" - zostaw coś (najlepiej na koniec), czym zaskoczysz słuchaczy
- Ćwicz, ćwicz, ćwicz
- i jeszcze raz ćwicz
I jeszcze jedna rzecz... Jakby to powiedział Steve Jobs "wierz w siebie i siłę historii którą opowiadasz".
Naprawdę polecam książkę "Steve Jobs: sztuka prezentacji". Jest tak amerykańska, że naprawdę po jej lekturze chce się zmieniać świat. I co najgorsze, można uwierzyć, że to możliwe ;)
Kurtyna!
fot. Eljee Javier

2 komentarze:
Dla mnie osobiście prezentacje Jobsa i ludzi z Apple zawsze były strasznym przegięciem. Ilość "amazingów" i "incredibli" przytłaczała. Zresztą ludzie to nawet wyśmiewali robiąc skróty z Applowych keynote: http://www.youtube.com/watch?v=1ZS8HqOGTbA albo
http://www.youtube.com/watch?v=Nx7v815bYUw
A odnośnie czegoś do poczytania w temacie wystąpień publicznych, ostatnio zacząłem czytać książkę "Presenting to win": http://www.amazon.com/gp/aw/d/B001M60BKK/ref=mp_s_a_2?qid=1319320674&sr=8-2 Zapowiada się ciekawie.
Mam nadzieję, że doczekamy się jakiś wrażeń z tej lektury na Twoim blogu ;) A co do prezek Apple - przesadzone czy nie - one są amerykańskie, a tam "sporo" rzeczy jest za duża, za wspaniała i przerysowana. A sposób wystąpień Jobsa rozłożony na czynniki pierwsze (tam jest naprawdę więcej rzeczy niż "amazingi") może być dobrym źródłem pomysłów na siebie i swoje ja na scenie.
Prześlij komentarz