o bibliotecznych inspiracjach, ciekawych książkach, konferencjach, pasjach i takich tam... subiektywnie i nienaukowo

sobota, 22 października 2011

I jeszcze jedna rzecz...

Ostatnio Ktoś gdzieś napisał ;) że monotematycznie się tutaj zrobiło. Więc niniejszym wprowadzam politycznie poprawną różnorodność. Dziś będzie więc o prezentacjach. Bo sporo do myślenia dało mi oglądnięcie siebie tu lub troszkę wcześniej tu (w Petcha-Kucha). Dramatyzować nie będę: zawsze mogło być przecież gorzej (np. czytanie slajdów z wklejoną blachą Times New Roman 12 pkt), no ale lepiej oczywiście też. Bo ZAWSZE MOŻE BYĆ LEPIEJ. Na przykład tak jak w TED ;) Albo jak Steve Jobs...

Sama nie lubię słuchać nudnych prezentacji, więc przygotowując swoje, zawsze intuicyjnie kieruję się tym, co ja i jak ja chciałabym mieć przedstawione. Dbam o ciekawe i metaforyczne zdjęcia (wyszukanie ich to chyba jedna z najbardziej czasochłonnych czynności przygotowywania prezki), nie przesadzam z tekstem, dodaję wideo, silę się na dowcip i jakąś tam puentę. Czasem wychodzi zgrabnie, czasem tak jak zwykle... Cóż, nie każdy jest showmanem. Na dodatek to przywiązanie do Power Pointa... Na szczęście zaczęłam już eksperymenty z Prezi i powoli zaczynam rozumieć to całkowicie inne podejście do prezentowania i prezentacji (czasu tylko mi brakuje, czasu).


Za sugestią mądrzejszych i bardziej doświadczonych osób sięgnęłam do źródeł poświęconych dobrym prezentacjom. Po przekartkowaniu pierwszej książki - jak zdążyłam się przekonać - biblii prezenterów autorstwa G. Reynoldsa "Zen prezentacji" troszkę się zdołowałam. Nigdy bowiem tak kompleksowo nie patrzyłam na swoje prezentacje, a już na pewno nie planowałam ich w tak pieczołowity sposób. Nie zawsze mam do opowiedzenia ciekawą historię, no i bywa, że na slajdzie mam więcej niż 6 słów. Emocje? Czasem niestety już sam stres nie pozwala na zbyt wielkie szaleństwo. Nie wspominając już o moich zerowych umiejętnościach graficznych...

Po lekturze drugiej to już dosięgła mnie całkowita depresja. Ale też otrzymałam mega motywację do zmiany i rozwoju. Jak się uczyć to od najlepszych - "Steve Jobs: sztuka prezentacji". Trochę na fali legendy tego niezwykłego człowieka oraz ze znacznym dodatkiem typowo amerykańskiego stylu życia i bycia. Cool and amazing. Interesting not boring.

Oczywiście nie da się wszystkiego przeszczepić na polski i to biblioteczny grunt. Ale sporo można. Ze wszystkich sił polecam lekturę oraz - po przeczytaniu całości - ponowne obejrzenie materiałów wideo w YouTube dokumentujących wystąpienia Steva Jobsa (np. to - ponoć najlepsze, inaugurujące debiut iPhone w 2007). Niezwykłe!

Kilka haseł, wskazówek i inspiracji, które szczególnie utkwiły mi w pamięci po lekturze oraz obejrzeniu wideo. Ich umiejętne zastosowanie gwarantować może prawdziwy sukces w obszarze prezentacji i wystąpień publicznych. Sama sobie obiecuję stosować.
  • Kochaj to co robisz, mów z pasją i naprawdę chciej zmieniać świat. Naprawdę!
  • Stwórz historię, twoim celem nie jest zrobienie prezentacji ale dostarczenie doznań
  • Zacznij od ogółu, szerszej wizji by potem przejść do szczegółów i detali
  • Opatrz swoją wizję ciekawym i chwytliwym sloganem (np. najcieńszy notebook na świecie, wynaleźliśmy telefon na nowo), powtarzaj go co jakiś czas
  • Znajdź nieprzyjaciela - wroga przeciwko któremu występujesz (twój produkt, wizja lub usługa), dokładnie określ problem którego twój produkt lub idea jest rozwiązaniem
  • Stosuj, krótkie twitterowe nagłówki oraz fajne, "chwytające" i "hulające" słówka (Jobs jest mistrzem w używaniu nasyconych uczuciami sformułowań: istny raj, obłędnie przepiękny)
  • Stosuj koncepcję ZEN w swojej prezentacji (przemawiaj obrazem, pokazuj liczby w ciekawym i zrozumiałym kontekście, pamiętaj o prostocie, nie stosuj powerpointowego punktowania)
  • Buduj swój przekaz wokół trzech (lub czterech) głównych filarów - to pozwoli słuchaczom lepiej przyswoić treści
  • Stosuj proste i obrazowe porównania oraz metafory
  • Jeśli to możliwe - zademonstruj "na żywo" co twoje rozwiązanie/idea/usługa potrafi
  • Dostarcz słuchaczom rozrywki i sam się dobrze baw podczas swojego wystąpienia 
  • Dbaj o mowę ciała: kontakt wzrokowy, otwartą postawę oraz gestykulację obrazującą przekazywane treści. Ale uwaga! Zastanów się dobrze nim przed ważnym wystąpieniem włożysz czarny golf, niebieskie dżiny i adidasy... takie rzeczy może tylko SJ
  • Moment "opadnięcia szczęki" - zostaw coś (najlepiej na koniec), czym zaskoczysz słuchaczy 
  • Ćwicz, ćwicz, ćwicz
  • i jeszcze raz ćwicz
Pamiętaj, że tekst na slajdzie ma być jedynie uzupełnieniem wypowiedzi. Wystąpienie ma wyglądać na łatwe - co osiągnąć można jedynie dziesiątkami (tysiącami?) godzin spędzonych na próbach. Jobs był wizjonerem i charyzmatycznym przywódcą. Ale mistrzostwo w zakresie wystąpień publicznych osiągnął przede wszystkim dzięki setkom godzin planów, prób i ćwiczeń.

I jeszcze jedna rzecz... Jakby to powiedział Steve Jobs "wierz w siebie i siłę historii którą opowiadasz". 

Naprawdę polecam książkę "Steve Jobs: sztuka prezentacji". Jest tak amerykańska, że naprawdę po jej lekturze chce się zmieniać świat. I co najgorsze, można uwierzyć, że to możliwe ;)

Kurtyna!

fot. Eljee Javier

2 komentarze:

Malin pisze...

Dla mnie osobiście prezentacje Jobsa i ludzi z Apple zawsze były strasznym przegięciem. Ilość "amazingów" i "incredibli" przytłaczała. Zresztą ludzie to nawet wyśmiewali robiąc skróty z Applowych keynote: http://www.youtube.com/watch?v=1ZS8HqOGTbA albo
http://www.youtube.com/watch?v=Nx7v815bYUw

A odnośnie czegoś do poczytania w temacie wystąpień publicznych, ostatnio zacząłem czytać książkę "Presenting to win": http://www.amazon.com/gp/aw/d/B001M60BKK/ref=mp_s_a_2?qid=1319320674&sr=8-2 Zapowiada się ciekawie.

bozena jaskowska pisze...

Mam nadzieję, że doczekamy się jakiś wrażeń z tej lektury na Twoim blogu ;) A co do prezek Apple - przesadzone czy nie - one są amerykańskie, a tam "sporo" rzeczy jest za duża, za wspaniała i przerysowana. A sposób wystąpień Jobsa rozłożony na czynniki pierwsze (tam jest naprawdę więcej rzeczy niż "amazingi") może być dobrym źródłem pomysłów na siebie i swoje ja na scenie.