piątek, 13 listopada 2009

Wypaleni - niestety...

Kilka ciekawych wyników / wniosków z sondażu na temat wypalenia zawodowego w zawodzie bibliotekarskim, który niedawno przeprowadziłam drogą on-line.

Ankietę wypełniło 313 bibliotekarzy (sporo) z różnych placówek (głównie uczelni wyższych publicznych).

Nie jest dobrze.

O ile możemy wziąć pod uwagę i zrozumieć fakt, że czasem wypalenie zawodowe utożsamiane jest (b. mylnie) ze znużeniem, znudzeniem pracą czy też zwykłym lenistwem lub jesienną depresją, o tyle trudno uwierzyć, że aż tylu bibliotekarzy przeżywało i obecnie przeżywa właśnie takie zjawisko... (?)

Otóż, 72% badanych bibliotekarzy przyznało, że syndrom wypalenia zawodowego zaobserwowało bądź stwierdziło u swoich współpracowników, a aż 60% respondentów zauważyło to u siebie... (!)

Czyli upraszczając: na 100 osób zatrudnionych w biblio 60-70 osób jest wypalonych i ma totalnie dość... Szok.

Kto zdaniem bibliotekarzy jest szczególnie narażony na wypalenie? Z sondażu wynika, że pracownik bezpośredniej obsługi czytelników (62%), bibliotekarz zajmujący się procesami gromadzenia i opracowania zbiorów (39%) oraz magazynier biblioteczny (37%) i kadra zarządcza oraz kierownicza.

Czynniki wpływające - zdaniem respondentów - na syndrom wypalenia zawodowego wśród bibliotekarzy przedstawia wykres. Nie jest wielkim zaskoczeniem, że decydującą rolę ogrywa tu zła atmosfera pracy oraz (a jakże) niskie zarobki.


Co może zapobiegać syndromowi wypalania pracowników bibliotek? Jasne, że nie ma prostej odpowiedzi. Wśród najczęściej wymienianych pojawiły się: sprzyjająca atmosfera pracy, wprowadzenie motywacyjnego systemu wynagrodzeń (do bibliotek? lol!) oraz - co oczywiste, acz zaskakujące, że wymieniane dopiero w trzeciej kolejności - wyższe zarobki. Zobaczmy szczegóły:


Więcej piszę o tym w artykule, który ukazać ma się w "Bibliotheca Nostra", jakby ktoś chciał poczytać wcześniej, z chęcią podeślę :)

poniedziałek, 9 listopada 2009

Ponad 100 młodych gniewnych

W dniach 5-6 listopada odbyło się w Krakowie IV Forum Młodych Bibliotekarzy. Ponad 100 osób - ludzi z inicjatywą, głowami pełnymi pomysłów oraz nierzadko żalu i pretensji, że ich rola w bibliotekach jest marginalna. Elita - jak powiedział Piotr Marcinkowski z Zarządu Głównego SBP, i oczywiście przyszłość zawodu i bibliotekarstwa w Polsce.

Chcą działać i robią to - a nie bywa lekko, zwłaszcza w bibliotekach, gdzie liczy się staż, stanowisko i doświadczenie. Aż fajnie było słuchać i obserwować ich entuzjazm i zaangażowanie. Normalnie - odmłodniałam ... :)

Moja prezentacja:

niedziela, 16 sierpnia 2009

Wypalony bibliotekarz?

Czy wypalenie zawodowe dotyczyć może również zawodu bibliotekarskiego? Czy to poważne zjawisko w naszej branży? Co kształtować może i potęgować poczucie bezsensu wykonywanych działań i dlaczego nagle przestaje się nam chcieć? Taki mało wakacyjny temat, ale że ciekawy i z pewnością niejednokrotnie znamy nam z obserwacji (siebie lub innych) - warto go wziąć więc pod lupę.

Syndrom wypalenia zawodowego - w skrócie: spadek efektywności działań, niechęć i brak zadowolenia z pracy oraz jej efektów, stres, niskie poczucie wartości, brak motywacji, często towarzyszące objawy fizyczne w postaci bólów głowy, żołądka, zaburzeń snu, ogólnego osłabienia itp itd.

Mówi się iż dotyczy przede wszystkim perfekcjonistów oraz osób, które ponad własne siły angażują się w wykonywaną pracę (aby się wypalić, trzeba najpierw zacząć płonąć) oraz funkcjonują w relacjach z innymi ludźmi (pracownicy pomocy społecznej, lekarze, nauczyciele itp). Czy dotyczyć może również bibliotekarzy?

I tak i nie.

TAK - specyfika monotonnej pracy bibliotecznej, sztywnej struktury i kultury organizacyjnej niejednemu podciąć może skrzydła i wpłynąć - może nie od razu na pojawienie się wypalenia zawodowego, ale na osłabienie chęci działania i upatrywania w nich szansy na sukces. Mały prestiż społeczny zawodu, niezadawalające zarobki, miejscami nudna i powtarzalna praca bez wybitnych wyzwań (jak ich się nie szuka, to nie oszukujmy się same w b-ce się nie pojawiają), ograniczenia finansowe w wyjazdach na konferencje czy szkolenia itp itd. Do tego sfrustrowane koleżanki i koledzy dla których czas zatrzymał się kilkanaście lat temu, niegrzeczny czytelnik, który czegoś od nas chce (a przecież wczoraj już mu się mówiło, że nie ma tej książki), zbyt wymagający szef, nadmierna biurokracja itp itd. Czynników stresogennych, które mogą być przyczyną syndromu wypalenia zawodowego - wydaje się - może być naprawdę sporo...

NIE - ciekawa praca wymagająca dokształcania się i rozwijania, niezbyt skomplikowane czynności do wykonania, możliwość pracy zespołowej i wzajemnego odciążania się w obowiązkach, w porównaniu z nauczycielami czy lekarzami brak tak wielkiego ciężaru pomagania innym i towarzyszącego stopnia odpowiedzialności, bezstresowość, "możliwość czytania książek w pracy" (hehe), praca "od do" i dużo miejsca na życie pozazawodowe, macierzyństwo bez obaw itd, itp - spoglądając na zagadnienie z tej strony, bibliotekarz z pewnością nie znajduje się w grupie najwyższego ryzyka zawodów zagrożonych syndromem wypalenia zawodowego.

A jakie jest Wasze zdanie na temat zagrożenia wypaleniem zawodowym w biblio?

O tym m. in. jest krótka, anonimowa ankieta o wypełnienie której proszę uniżenie :) Wyniki badań chcę wykorzystać w artykule na temat syndromu wypalenia zawodowego wśród bibliotekarzy. Bardzo dziękuję za wypełnienie ankiety (jeśli to nie sprawi problemu, proszę prześlijcie linkę innym bibliotekarzom z prośbą o wypełnienie), proszę o wszelkie opinie, komentarze i sugestie tu, w kwestionariuszu ankiety lub mailowo (bjasko[maupa]univ.rzeszow.pl).


Wyniki sondażu wraz z analizą swoich i Waszych refleksji na temat wypalonego bibliotekarza już niebawem tu oraz w przygotowywanym tekście, który (o ile pozytywnie przejdzie proces recenzji) za jakiś czas ukaże się w "Bibliotheca Nostra".

Dzięki! :)

piątek, 22 maja 2009

Styrcza -polska iskierka w Mołdawii (pomagamy)

Cały czas w naszej biblio trwa zbiórka pieniędzy na pomoce szkolne i książki, które podarować chcemy polskiej szkole w niewielkiej mołdawskiej wiosce - Styrcza. Wpisaliśmy ją w obchody Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek (już zakończonego) wierząc, iż wielkie i wzniosłe hasła pomogą nam otworzyć serca i portfele naszych czytelników, studentów, bibliotekarzy. 

Jeśli ktoś chce jakoś (w jakikolwiek sposób) pomóc - w imieniu dzieciaków bardzo prosimy i dziękujęmy :) - bjasko@univ.rzeszow.pl. 

W czerwcowy dłuższy weekend chcemy pojechać do Styrczy i wręczyć uczniom polskiej szkółki: książki, pomoce szkolne i słodycze. Wioska zamieszkana przez Polaków już od XIX w. tętni polskością. Mimo fatalnych warunków materialnych ludzie tam mieszkąjący wciąż bardzo kochają Polskę i chcą nadwiślańską tradycję przekazać swym potomkom. Mam nadzieję, że tym drobnym gestem choć trochę im tym pomożemy.
 
(zawsze to jakaś alternatywa dla ciągłego narzekania na swój los - inni naprawdę mają gorzej...) 

czwartek, 30 kwietnia 2009

II Noc BUR


Dzień Bibliotekarza planujemy w tym roku świętować w BUR nocą... Czyli już po raz drugi otwieramy się o zmroku, chcąc nietypowo promować nasze usługi. 8 maja (piątek) o godz. 19.00. Kto jest w pobliżu - zapraszamy serdecznie!

Będzie dużo dobrych aniołów czuwających nad naszą biblio. Upadłe też się znajdą, ale będą w mniejszości... 

Rzeźba na żywo, pokaz ratownictwa medycznego, tańce, recital Pawła Orkisza, monoramy Stacha Ożoga, "Zemsta" w wykonaniu studenckiej trupy S.T.O.S - będzie mam nadzieję ciekawie.  Szczegóły dostępne są na stronie www II Nocy BUR 

Uda się. Tak jak w tamtym roku gdy gościliśmy ponad 300 osób w naszych murach. Choć dla mnie - obserwując zaangażowanie niektórych osób - już się udało :) Boli wprawdzie bardzo, że niektórzy ostentacyjnie bojkotują i lekceważą II Noc BUR (oczywiście nic na siłę, do niczego nie da się i nie ma sensu zmuszać...). Cieszy jednak o wiele bardziej, że są bibliotekarze (i jest ich chyba całkiem sporo), którzy nie patrząc czy im się to opłaca czy nie, mają fun, że raz w roku mogą przyjść "do roboty" w nocy. 

Sielsko anielsko w BUR - 8 maja 2009 r. od 19.00. 

Dziękujemy sponsorom - zwłaszcza tym bibliotecznym: Max Elektronik, ARFIDO i Splendor.  A także: PWN, który z okazji Nocy otwiera dla nas Ibuk.pl, EBSO za fantastyczne prezenty i upominki dla naszych nocnych gości, a także fimie Komandor fundującej dla nas gabloty wystawowe.  

Dzięki jednak - to przecież najważniejsze - dla wszystkich za zaangażowanie i pomoc!!! 

środa, 11 marca 2009

Doktoraty a sprawa cyfrowa

Czyli problemu o udostępnianiu w bibliotekach cyfrowych prac doktorskich ciąg dalszy. Czy lepiej zamknąć dysertacje w strzeżonych murach b-tek czy korzystniej je otworzyć i sprawić "by pracowały" na dalsze tworzenie i upowszechnianie zasobów wiedzy? 

Z tego drugiego założenia wyszliśmy w BUR tworząc specjalną kolekcję "Prace doktorskie" i przekonując Władze Uczelni do stworzenia odpowiedniej podstawy organizacyjno-prawnej (tj. możliwość udzielenia nam licencji do dysponowania dziełem na wybranych polach eksploatacji i udostępnienia go w PBC). Powiało wówczas dla mnie "prawdziwą akademickością" - uwalniamy wiedzę w BUR!

Zresztą przecież nie tylko my: prace doktorskie znaleźć można w innych bibliotekach cyfrowych (o ograniczonym do nr IP dostępie lub powszechnie udostępnione). 

Niestety nie wszystkim ten pomysł się podoba... A już najciekawsze są telefony i pretensje od osób zaskoczonych (bądź co bądź doktorów już),  że podpisali coś, co zezwala aby ich twórczość znalazła się w TYM złym internecie! Nie czytali... I absolutnie nie zgadzają się, aby ich praca była rozpowszechniona. Albo przynajmniej żądają zablokowania możliwości kopiowania, drukowania i zapisywania na dysk. 

Szkoda. Szkoda, bo wiele z tych prac to kawał naprawdę dobrej roboty. Czyż celem podejmowania jakichkolwiek rozważań naukowych nie jest dołożenie swej cegiełki do wielkiego gmachu wiedzy i sprawienie by wznosił się jeszcze wyżej? Zamykając rozprawę i ograniczając do niej dostęp dorzuca się co najwyżej kamyczek, albo ziarenko piasku... lub nie dokłada się nic. 
Udostępniona w bibliotece cyfrowej praca doktorska to przecież możliwość pokazania się naukowemu światu, nawiązania kontaktów i wymiany opinii. To automatyczna deklaracja, że nie boję się konfrontacji i dopiero teraz gotowy jestem do prawdziwej PUBLICZNEJ jej obrony. To także wzrost uwielbianej liczby cytowań! To w końcu większa możliwość weryfikacji ew. plagiatów, przed którymi tak wszyscy drżą i których się obawiają.

W ciągu niespełna roku do mojej pracy zajrzało ponad 300 osób (no dobra, kilkanaście odsłon wygenerowałam ja nakręcana wewnętrzną pychą i megalomanią...:) - mam nadzieję, że moje badania oraz rozważania teoretyczne przydały się komuś i stały się podwaliną do kolejnej cegiełki... :)

poniedziałek, 9 lutego 2009

Kindle 2.0 - still amazing, only better


Minimalistyczny design kojarzący się ze stylistyką "jabłka", szczuplejszy (o grubości nie większej niż 1 cm - 0,36 inches tj ok. 0,91 cm), zgrabniejszy, o większej pojemności (=2 GB, tj. 7 razy więcej niż miało tradycyjne narzędzie do czytania ze stajni Amazona), o 25% dłuższym życiu baterii - już można zamawiać, nowy czytnik Amazonu Kindle 2. Oficjalna premiera 24 lutego.

Teraz nie tylko łatwiej i wygodniej można czytać (nowa funkcjonalność "Whispersync" umożliwia przewijanie stron), ale również odsłuchiwać teksty. Dodatkowo Kindle 2 wyposażony w funkcję wireless pozwala na łączenie się z internetem.

Przez niektórych nazywany Kindle 2.0 (czy 2.0 jest wciąż dobrym chwytem marketingowym?) i tym samym typowany (który to już raz?) na zabójcę lub przynajmniej niezwykle poważnego wroga tradycyjnej książki w postaci kodeksu.

Za jedyne 359$ + opłaty za e-booki kupione na największej internetowej platformie księgarskiej (wybierać już można z oferty ponad 230 tys. tytułów)

Możliwe to?

Wg mnie nigdy zamiast. Ale obok - czemu nie? Sama z chęcią spróbowałabym jak to jest "włączać" książkę, a nie ją otwierać i zakładać zakładką.