Kilka ciekawych wyników / wniosków z sondażu na temat wypalenia zawodowego w zawodzie bibliotekarskim, który niedawno przeprowadziłam drogą on-line.
Ankietę wypełniło 313 bibliotekarzy (sporo) z różnych placówek (głównie uczelni wyższych publicznych).
O ile możemy wziąć pod uwagę i zrozumieć fakt, że czasem wypalenie zawodowe utożsamiane jest (b. mylnie) ze znużeniem, znudzeniem pracą czy też zwykłym lenistwem lub jesienną depresją, o tyle trudno uwierzyć, że aż tylu bibliotekarzy przeżywało i obecnie przeżywa właśnie takie zjawisko... (?)
Otóż, 72% badanych bibliotekarzy przyznało, że syndrom wypalenia zawodowego zaobserwowało bądź stwierdziło u swoich współpracowników, a aż 60% respondentów zauważyło to u siebie... (!)
Czyli upraszczając: na 100 osób zatrudnionych w biblio 60-70 osób jest wypalonych i ma totalnie dość... Szok.
Kto zdaniem bibliotekarzy jest szczególnie narażony na wypalenie? Z sondażu wynika, że pracownik bezpośredniej obsługi czytelników (62%), bibliotekarz zajmujący się procesami gromadzenia i opracowania zbiorów (39%) oraz magazynier biblioteczny (37%) i kadra zarządcza oraz kierownicza.
Czynniki wpływające - zdaniem respondentów - na syndrom wypalenia zawodowego wśród bibliotekarzy przedstawia wykres. Nie jest wielkim zaskoczeniem, że decydującą rolę ogrywa tu zła atmosfera pracy oraz (a jakże) niskie zarobki.

Co może zapobiegać syndromowi wypalania pracowników bibliotek? Jasne, że nie ma prostej odpowiedzi. Wśród najczęściej wymienianych pojawiły się: sprzyjająca atmosfera pracy, wprowadzenie motywacyjnego systemu wynagrodzeń (do bibliotek? lol!) oraz - co oczywiste, acz zaskakujące, że wymieniane dopiero w trzeciej kolejności - wyższe zarobki. Zobaczmy szczegóły:

Więcej piszę o tym w artykule, który ukazać ma się w "Bibliotheca Nostra", jakby ktoś chciał poczytać wcześniej, z chęcią podeślę :)




