piątek, 22 maj 2009

Styrcza -polska iskierka w Mołdawii (pomagamy)

Cały czas w naszej biblio trwa zbiórka pieniędzy na pomoce szkolne i książki, które podarować chcemy polskiej szkole w niewielkiej mołdawskiej wiosce - Styrcza. Wpisaliśmy ją w obchody Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek (już zakończonego) wierząc, iż wielkie i wzniosłe hasła pomogą nam otworzyć serca i portfele naszych czytelników, studentów, bibliotekarzy. 

Jeśli ktoś chce jakoś (w jakikolwiek sposób) pomóc - w imieniu dzieciaków bardzo prosimy i dziękujęmy :) - bjasko@univ.rzeszow.pl. 

W czerwcowy dłuższy weekend chcemy pojechać do Styrczy i wręczyć uczniom polskiej szkółki: książki, pomoce szkolne i słodycze. Wioska zamieszkana przez Polaków już od XIX w. tętni polskością. Mimo fatalnych warunków materialnych ludzie tam mieszkąjący wciąż bardzo kochają Polskę i chcą nadwiślańską tradycję przekazać swym potomkom. Mam nadzieję, że tym drobnym gestem choć trochę im tym pomożemy.
 
(zawsze to jakaś alternatywa dla ciągłego narzekania na swój los - inni naprawdę mają gorzej...) 

czwartek, 30 kwiecień 2009

II Noc BUR


Dzień Bibliotekarza planujemy w tym roku świętować w BUR nocą... Czyli już po raz drugi otwieramy się o zmroku, chcąc nietypowo promować nasze usługi. 8 maja (piątek) o godz. 19.00. Kto jest w pobliżu - zapraszamy serdecznie!

Będzie dużo dobrych aniołów czuwających nad naszą biblio. Upadłe też się znajdą, ale będą w mniejszości... 

Rzeźba na żywo, pokaz ratownictwa medycznego, tańce, recital Pawła Orkisza, monoramy Stacha Ożoga, "Zemsta" w wykonaniu studenckiej trupy S.T.O.S - będzie mam nadzieję ciekawie.  Szczegóły dostępne są na stronie www II Nocy BUR 

Uda się. Tak jak w tamtym roku gdy gościliśmy ponad 300 osób w naszych murach. Choć dla mnie - obserwując zaangażowanie niektórych osób - już się udało :) Boli wprawdzie bardzo, że niektórzy ostentacyjnie bojkotują i lekceważą II Noc BUR (oczywiście nic na siłę, do niczego nie da się i nie ma sensu zmuszać...). Cieszy jednak o wiele bardziej, że są bibliotekarze (i jest ich chyba całkiem sporo), którzy nie patrząc czy im się to opłaca czy nie, mają fun, że raz w roku mogą przyjść "do roboty" w nocy. 

Sielsko anielsko w BUR - 8 maja 2009 r. od 19.00. 

Dziękujemy sponsorom - zwłaszcza tym bibliotecznym: Max Elektronik, ARFIDO i Splendor.  A także: PWN, który z okazji Nocy otwiera dla nas Ibuk.pl, EBSO za fantastyczne prezenty i upominki dla naszych nocnych gości, a także fimie Komandor fundującej dla nas gabloty wystawowe.  

Dzięki jednak - to przecież najważniejsze - dla wszystkich za zaangażowanie i pomoc!!! 

środa, 11 marzec 2009

Doktoraty a sprawa cyfrowa

Czyli problemu o udostępnianiu w bibliotekach cyfrowych prac doktorskich ciąg dalszy. Czy lepiej zamknąć dysertacje w strzeżonych murach b-tek czy korzystniej je otworzyć i sprawić "by pracowały" na dalsze tworzenie i upowszechnianie zasobów wiedzy? 

Z tego drugiego założenia wyszliśmy w BUR tworząc specjalną kolekcję "Prace doktorskie" i przekonując Władze Uczelni do stworzenia odpowiedniej podstawy organizacyjno-prawnej (tj. możliwość udzielenia nam licencji do dysponowania dziełem na wybranych polach eksploatacji i udostępnienia go w PBC). Powiało wówczas dla mnie "prawdziwą akademickością" - uwalniamy wiedzę w BUR!

Zresztą przecież nie tylko my: prace doktorskie znaleźć można w innych bibliotekach cyfrowych (o ograniczonym do nr IP dostępie lub powszechnie udostępnione). 

Niestety nie wszystkim ten pomysł się podoba... A już najciekawsze są telefony i pretensje od osób zaskoczonych (bądź co bądź doktorów już),  że podpisali coś, co zezwala aby ich twórczość znalazła się w TYM złym internecie! Nie czytali... I absolutnie nie zgadzają się, aby ich praca była rozpowszechniona. Albo przynajmniej żądają zablokowania możliwości kopiowania, drukowania i zapisywania na dysk. 

Szkoda. Szkoda, bo wiele z tych prac to kawał naprawdę dobrej roboty. Czyż celem podejmowania jakichkolwiek rozważań naukowych nie jest dołożenie swej cegiełki do wielkiego gmachu wiedzy i sprawienie by wznosił się jeszcze wyżej? Zamykając rozprawę i ograniczając do niej dostęp dorzuca się co najwyżej kamyczek, albo ziarenko piasku... lub nie dokłada się nic. 
Udostępniona w bibliotece cyfrowej praca doktorska to przecież możliwość pokazania się naukowemu światu, nawiązania kontaktów i wymiany opinii. To automatyczna deklaracja, że nie boję się konfrontacji i dopiero teraz gotowy jestem do prawdziwej PUBLICZNEJ jej obrony. To także wzrost uwielbianej liczby cytowań! To w końcu większa możliwość weryfikacji ew. plagiatów, przed którymi tak wszyscy drżą i których się obawiają.

W ciągu niespełna roku do mojej pracy zajrzało ponad 300 osób (no dobra, kilkanaście odsłon wygenerowałam ja nakręcana wewnętrzną pychą i megalomanią...:) - mam nadzieję, że moje badania oraz rozważania teoretyczne przydały się komuś i stały się podwaliną do kolejnej cegiełki... :)

poniedziałek, 9 luty 2009

Kindle 2.0 - still amazing, only better


Minimalistyczny design kojarzący się ze stylistyką "jabłka", szczuplejszy (o grubości nie większej niż 1 cm - 0,36 inches tj ok. 0,91 cm), zgrabniejszy, o większej pojemności (=2 GB, tj. 7 razy więcej niż miało tradycyjne narzędzie do czytania ze stajni Amazona), o 25% dłuższym życiu baterii - już można zamawiać, nowy czytnik Amazonu Kindle 2. Oficjalna premiera 24 lutego.

Teraz nie tylko łatwiej i wygodniej można czytać (nowa funkcjonalność "Whispersync" umożliwia przewijanie stron), ale również odsłuchiwać teksty. Dodatkowo Kindle 2 wyposażony w funkcję wireless pozwala na łączenie się z internetem.

Przez niektórych nazywany Kindle 2.0 (czy 2.0 jest wciąż dobrym chwytem marketingowym?) i tym samym typowany (który to już raz?) na zabójcę lub przynajmniej niezwykle poważnego wroga tradycyjnej książki w postaci kodeksu.

Za jedyne 359$ + opłaty za e-booki kupione na największej internetowej platformie księgarskiej (wybierać już można z oferty ponad 230 tys. tytułów)

Możliwe to?

Wg mnie nigdy zamiast. Ale obok - czemu nie? Sama z chęcią spróbowałabym jak to jest "włączać" książkę, a nie ją otwierać i zakładać zakładką.

niedziela, 1 luty 2009

Małe WI-FI a cieszy

Uruchomiliśmy w biblio bezprzewodowy dostęp do internetu. Bez kabla, hasła i oczywiście bez żadnej opłaty logować się do NK można we wszystkich czytelniach oraz w holu głównym. 

Niby WI-FI teraz to już standard i niemalże oczywistość to jednak cieszę się jak dziecko, gdy widzę coraz więcej ludzi odpalających swe laptopy i komórki i przychodzących do biblio by skorzystać z naszej Strefy WI-FI BUR. 

Uwielbiam jak w biblio jest dużo ludzi. A gdy do tego są uśmiechnięci to jest już bosko.

sobota, 24 styczeń 2009

Forum BUR - nie wyszło:(

Miało być pięknie... Forum czytelników i bibliotekarzy BUR

Marzyła mi (nam) się wizja nieskrępowanej dyskusji o książkach, nauce i lokalnym środowisku akademicko-biblioteczno-naukowym. Web 2.0 w praktyce. Oddanie władzy ręce użytkowników niemalże. Biblionetka w skali mikro (a może i makro?). Wspólna pomoc w poszukiwaniu źródeł, rekomendacja wartościowych publikacji, wymiana opinii pomiędzy bibliotekarzami a czytelnikami...


I nawet wydawało się, że to zaskoczy... Toczyła się dyskusja na tematy związane z obsługą czytelników w wypożyczalni i pochwały pod adresem najbardziej sympatycznego i zawsze uśmiechniętego człowieka w naszej biblio - pana Bogdana z szatni.. Czasem ktoś nawet zaproponował tytuły do kupienia, które udało nam się zdobyć... Lub zgłosił problem, który okazał się być możliwy do rozwiązania...

A jednak nie wyszło...  :(

Wprawdzie przyznam, iż z czasem sami z mniejszą intenstywnością inicjowaliśmy nowe wątki i zagajaliśmy nowe tematy - ale przecież forum ma być interaktywne, a nie funkcjonować jak tablica na której przyklejamy kolejno nowe ogłoszenia i komunikaty. Forum dyskusyjnym wszak się zwie. 

Dlaczego nie wyszło? 

Pewnie dlatego, na co uwagę zwrócił mi Maciek Dziubecki (Aleph, producent 2.0-wego programu Primo), że za dużo tego wszystkiego i za bardzo to wszystko rozproszone. Tu OPAC, tu biblioteka cyfrowa, tu formularz "zapytaj bibliotekarza", tam gg, a tu jeszcze (w całkiem nowym oknie wymagające dodatkowych kliknięć) forum dyskusyjne. Użytkownicy są leniwi i wolą mieć wszystko w jednym miejscu... (np. w primo :) ?? )

Zastanawia mnie jednak jeszcze jedna kwestia. Internautom przecież jakoś nie przeszkadza, że tu mają emaila, tu konto i dyskusje na NK, tu śledzą forum dyskusyjne o modzie, a tam udzielają się jeszcze na Pudelku czy innym kozaczkopodobnym serwisie. W tych przypadkach ta wielokanałowość i stereofoniczność jakoś nie przeszkadza...

Problem niewypalenia forum BUR może również mieć swoje źródło jeszcze gdzie indziej. Mówimy przecież o nauce i studiowaniu (studere - starać się, zgłębiać  ...) 

Uczniowie, a potem studenci niestety nie przywykli specjalnie do kreatywnego podejścia do przyswajania wiedzy. Tako rzecze nauczyciel, psor i tak jest, poeta właśnie to miał na myśli i skoro tak mówi twierdzenie - to tak faktycznie i rzeczywiście jest. Odrobić zadanie, napisać pracę, zdać i zaliczyć. I zapomnieć.

Automatycznie niejako uczniowie i studenci nie mają nawyku do dyskutowania o nauce i problemach z nią związanych. Do zadawania pytań i dociekania "dlaczego". I to już chyba od podstawówki. Oczywiście to nie reguła - szacunek dla tych belfrów, którym się chce zachęcać uczniów do refleksji w przyswajaniu wiedzy i do zadawania pytań oraz szukania na nie odpowiedzi. Oraz dla tych studentów, którzy nie zadawalają się kserówkami wykładów od znajomych. 

To przecież nawet udowodnione jest naukowo, że nasza kultura narodowa cechuje się hierarchicznością tj. zwiększonym dystansem władzy (nie zawsze jednoznaczne ale wskazujące na znaczny dystans władzy w PL są m. in. badania Hofstede, Sułkowskiego, Sitko-Lutek). A to znajduje odzwierciedlenie również i w systemie szkolnictwa, gdzie nauczyciel traktowany jest jak wszystko wiedzący "guru" i najważniejszy podmiot procesów kształcenia. Uczeń w takiej kulturze jest wyraźnie zależny od nauczyciela i winien jest mu przede wszystkim szacunek oraz posłuszeństwo. Źle widziana jest też samodzielność oraz nadmierna aktywność wychowanków.  

Stąd też niezwykle ważne są inicjatywy tupu edukacja 2.0 (zwą jak zwą). 

Szkoda tego naszego forum... Oczywiście nadal funkcjonuje i pojawiają się na nim wpisy. Nie są to jednak dyskusje. .. Tylko notki wg formuły: pytanie czytelnika - odpowiedź bibliotekarza. Takie gg z widocznym dla wszystkich archiwum. Dobrze, że choć to. 

I oczywiście mówi się o nas na konferencjach he he :)

A takie mamy fajne hasło promujące forum (zaczerpnięte z artykułu prof. Wojciechowskiego)- bibliotekarka czy wyszukiwarka?? 

wtorek, 20 styczeń 2009

Bez konferencyjnego nadęcia

Warszawa ma swą Aulę, Szczecin Netcamp, Wrocław Barcamp, w Katowicach jest Spodek 2.0 itd (Grille, Spoty itp) - a Rzeszów ma swój XRAII !!! Wreszcie! Strasznie się cieszę, że ktoś podjął ryzyko i zdecydował się właśnie tu zorganizować spotkanie dla ludzi ciekawych internetu...

Dziś opublikowano prezentacje prelegentów goszczących w Rzeszy na I XRAII-u dot. polskiej blogosfery: Marty Klimowicz i Maćka Budzicha oraz ... fotkę Michała Olszewskiego (z blox.pl który mówił z głowy m. in. o śmierci blogosfery). Zapraszam do obejrzenia prezentacji. 
5 gwiazdek dla XRAII za to że jest (następne spotkanie już 11 lutego) - prezentacje były naprawdę interesujące, a goście na żywo (znani mi do tej pory z lektury ich blogów) całkiem sympatyczni. Mały minus tylko za dym od papierosów... No i może jeszcze za brak netu :)

A tymczasem w temacie bibliotecznym: zapowiada się sezon całkiem obfity w konferencje i tego typu prezki (to zaledwie wybrane):

Ale. 
O ile potrafię zrozumieć opłatę konferencyjną w wysokości 300 zł-400 zł (organizowaliśmy w BUR konfę w 2005 r.): materiały konferencyjne, obiad, wynajem sali itp.  - to już zachodzę w głowę jakie atrakcje przygotował organizator dla uczestników na konferencji BIBLIOTECZNEJ za 500 lub 600 zł? Która w dodatku ma sponsorów! 

Gdzieś tu się chyba gubi cały konferencyjny sens. Ja rozumiem, że spotkanie towarzyskie, uroczysta kolacja i wycieczka do skansenu - ale przede wszystkim to chodzi przecież o wymianę doświadczeń naukowych i zawodowych, a nie lampkę szampana i pięknie przystrojony półmisek na kolacji w lokalu? Choć mogę się oczywiście mylić. 

Dlatego tak bardzo podobają mi się aulopodobne imprezki, gdzie kawa jest z automatu, a spotkania towarzystkie za ew. własny budżet. Wiadomo po co ludzie przychodzą: po wiedzę, kontakty i prawdziwą wymianę opinii i doświadczeń. 

Przydałyby się takie darmowe biblioaule czy bibliocampy... bez tego całego konferencyjnego nadęcia. Muszę pomyśleć :)