Miało być pięknie...
Marzyła mi (nam) się wizja nieskrępowanej dyskusji o książkach, nauce i lokalnym środowisku akademicko-biblioteczno-naukowym. Web 2.0 w praktyce. Oddanie władzy ręce użytkowników niemalże. Biblionetka w skali mikro (a może i makro?). Wspólna pomoc w poszukiwaniu źródeł, rekomendacja wartościowych publikacji, wymiana opinii pomiędzy bibliotekarzami a czytelnikami...

I nawet wydawało się, że to zaskoczy... Toczyła się dyskusja na tematy związane z obsługą czytelników w wypożyczalni i pochwały pod adresem najbardziej sympatycznego i zawsze uśmiechniętego człowieka w naszej biblio - pana Bogdana z szatni.. Czasem ktoś nawet zaproponował tytuły do kupienia, które udało nam się zdobyć... Lub zgłosił problem, który okazał się być możliwy do rozwiązania...
A jednak nie wyszło... :(
Wprawdzie przyznam, iż z czasem sami z mniejszą intenstywnością inicjowaliśmy nowe wątki i zagajaliśmy nowe tematy - ale przecież forum ma być interaktywne, a nie funkcjonować jak tablica na której przyklejamy kolejno nowe ogłoszenia i komunikaty. Forum dyskusyjnym wszak się zwie.
Dlaczego nie wyszło?
Pewnie dlatego, na co uwagę zwrócił mi Maciek Dziubecki (Aleph, producent 2.0-wego programu Primo), że za dużo tego wszystkiego i za bardzo to wszystko rozproszone. Tu OPAC, tu biblioteka cyfrowa, tu formularz "zapytaj bibliotekarza", tam gg, a tu jeszcze (w całkiem nowym oknie wymagające dodatkowych kliknięć) forum dyskusyjne. Użytkownicy są leniwi i wolą mieć wszystko w jednym miejscu... (np. w primo :) ?? )
Zastanawia mnie jednak jeszcze jedna kwestia. Internautom przecież jakoś nie przeszkadza, że tu mają emaila, tu konto i dyskusje na NK, tu śledzą forum dyskusyjne o modzie, a tam udzielają się jeszcze na Pudelku czy innym kozaczkopodobnym serwisie. W tych przypadkach ta wielokanałowość i stereofoniczność jakoś nie przeszkadza...
Problem niewypalenia forum BUR może również mieć swoje źródło jeszcze gdzie indziej. Mówimy przecież o nauce i studiowaniu (studere - starać się, zgłębiać ...)
Uczniowie, a potem studenci niestety nie przywykli specjalnie do kreatywnego podejścia do przyswajania wiedzy. Tako rzecze nauczyciel, psor i tak jest, poeta właśnie to miał na myśli i skoro tak mówi twierdzenie - to tak faktycznie i rzeczywiście jest. Odrobić zadanie, napisać pracę, zdać i zaliczyć. I zapomnieć.
Automatycznie niejako uczniowie i studenci nie mają nawyku do dyskutowania o nauce i problemach z nią związanych. Do zadawania pytań i dociekania "dlaczego". I to już chyba od podstawówki. Oczywiście to nie reguła - szacunek dla tych belfrów, którym się chce zachęcać uczniów do refleksji w przyswajaniu wiedzy i do zadawania pytań oraz szukania na nie odpowiedzi. Oraz dla tych studentów, którzy nie zadawalają się kserówkami wykładów od znajomych.
To przecież nawet udowodnione jest naukowo, że nasza kultura narodowa cechuje się hierarchicznością tj. zwiększonym dystansem władzy (nie zawsze jednoznaczne ale wskazujące na znaczny dystans władzy w PL są m. in. badania Hofstede, Sułkowskiego, Sitko-Lutek). A to znajduje odzwierciedlenie również i w systemie szkolnictwa, gdzie nauczyciel traktowany jest jak wszystko wiedzący "guru" i najważniejszy podmiot procesów kształcenia. Uczeń w takiej kulturze jest wyraźnie zależny od nauczyciela i winien jest mu przede wszystkim szacunek oraz posłuszeństwo. Źle widziana jest też samodzielność oraz nadmierna aktywność wychowanków.
Stąd też niezwykle ważne są inicjatywy tupu edukacja 2.0 (zwą jak zwą).
Szkoda tego naszego forum... Oczywiście nadal funkcjonuje i pojawiają się na nim wpisy. Nie są to jednak dyskusje. .. Tylko notki wg formuły: pytanie czytelnika - odpowiedź bibliotekarza. Takie gg z widocznym dla wszystkich archiwum. Dobrze, że choć to.
I oczywiście mówi się o nas na konferencjach he he :)
A takie mamy fajne hasło promujące forum (zaczerpnięte z artykułu prof. Wojciechowskiego)- bibliotekarka czy wyszukiwarka??